BOHEMIAN KNOW HOW

Organizacja procesu społecznej kooperacji, konsultacji czy choćby publicznej prezentacji planów, koncepcji i programów wywołuje stres – jak i gdzie „wyjść do ludzi”? Elegancko, mobilnie, komunikatywnie i jeszcze „eco”?
Pragmatyczni Czesi użyli kontenera. Moim zdaniem, to świetny i dobrze opracowany pomysł pracowni projektowej ARTIKUL,

Kontener IPR, otwarty dla gości (źródło: www.artikul.eu)

MIASTO INWIGILACJI

Sidewalk_Toronto_Streets-1542129013

Grafika ilustrująca, ze strony projektu firmy SIDEWALK LABS, o którym mowa w rekomendowanych artykułach.

Idea ‚smart city’ uważana jest za neutralną, technologiczną odpowiedź na problemy współczesnego miasta. Jako podejście „innowacyjne” właściwie jak dotąd nie wzbudzała w Polsce kontrowersji.

Mainstreamowe media zachwycały się wizją sensorycznych sieci, generujących niezliczoną ilość informacji magazynowanych gdzieś, tam w chmurach i oszczędnościami/korzyściami, które ma przynieść naszpikowanie miasta „elektroniką”, a następnie obracanie zebranymi informacjami.
Na tym tle wielce ciekawy jest fakt, że artykuł Piotra Szostaka, który opublikowała w Magazynie Świątecznym GW: Miasto mądre według algorytmu pokazuje ciemną, cyniczną stronę tego ‚smart’.

Warto przeczytać, a zainteresowanych szerszym omówieniem rezultatów prywatyzowania publicznej przestrzeni relacyjnej w miastach odsyłam do tekstu w The Intercept: GOOGLE’S “SMART CITY OF SURVEILLANCE” FACES NEW RESISTANCE IN TORONTO

 

TWOJE MIASTO – TWÓJ WYBÓR

Tytuł to hasło (para)polityczne, które w gruncie rzeczy nic do współczesnej debaty o polskiej mikro demokracji w miastach nie wnosi ale sygnalizuje kierunek czy raczej sposób podawania tematu. Dlatego trafnie określa zawartość przedwyborczej, nieperiodycznej publikacji tygodnika POLITYKA, w której znalazło się kilkanaście tekstów „o miastach”, w większości na poziomie opisu „koń jaki jest, każdy widzi”.

Mimo to, zdecydowanie warto poczytać (więcej w zakładce LEKTURY), choćby po to by się zapoznać z rankingiem 66 miast, uszeregowanych według eksperckiej oceny jakości życia. Znamy już wyniki wyborów i można na tej podstawie ocenić, jak się mają oceny zewnętrzne i różne rankingi do tego, co realne i mieszczan (nie)boli, przynajmniej na tyle mocno, by skłonić do zaryzykowania zmiany i rewolucyjnej decyzji przy urnie.

TWOJE MIASTO – TWÓJ WYBÓR

Twoje miasto, twój wybór 1/2018 - eprasa mobi, pdf, epub

 

RADA MIESZKANIOWA

Rozwiązanie polskiego problemu mieszkaniowego zdaje się być zadaniem zapełnienia worka bez dna. Panuje przekonanie, że deficytu mieszkaniowego nie da się zaspokoić sięgając do tego, co już zostało zbudowane. Równocześnie, utyskiwaniu na problemy generowane rozlewaniem się miast nierzadko towarzyszy narzekanie, że nadużywamy pojęcia „rewitalizacja” wobec zmian, które z zamieszkiwania w starych, historycznych zasobach miast czynią  „atrakcję”, „innowację” lub „trend modowy” dostępny nielicznym – najzamożniejszym.
Program „Mieszkanie plus” utrwala przekonanie, że jedyny kierunek dla skutecznej publicznej interwencji na rynku usług mieszkaniowych, której celem ma być udostępnienie niedrogich mieszkań, to – budować, budować, i jeszcze raz – budować!
Natomiast obserwacja rynku mieszkaniowego, produkcji budowlanej oraz zmian ludnościowych w miastach skłania do wniosku, że znaczną liczbę mieszkań (większość?) kupują osoby, które już mają mieszkania. W ten sposób inwestują wolne środki –  zwiększając popyt stymulują wzrost cen, a pośrednio także ruch budowlany i rozlewanie się miast.  Również dlatego rośnie liczba pustych, tj. nieużytkowanych mieszkań, zarówno w nowych jak i starych budynkach (aby to potwierdzić wystarczy spacer po mieście lub analiza danych GUS).
Wczoraj powołany został specjalny organ doradczy prezesa Rady Ministrów, który ma koordynować działania służące realizacji polityki mieszkaniowej państwa – Rada Mieszkalnictwa.
Rada dla Rady: zwiększyć podaż dostępnych mieszkań można również nie budując nowych. Jak to zrobić? Skłaniając właścicieli tego, co już stoi, do wystawienia lokali na sprzedaż albo do wynajęcia lokatorom.
Problem braku mieszkań nie zostanie rozwiązany poprzez budowę kolejnych, nowych lokali mieszkalnych jeśli równocześnie nie zostanie wprowadzony odczuwalny podatek od nieruchomości mieszkalnych, uwzględniający, że wolne od takiego podatku są:
-mieszkanie zamieszkałe przez właściciela/właścicielkę (ew. przez ich pełnoletnich zstępnych, np. dorosłe dzieci),
-mieszkanie zamieszkałe przez najemcę (lokatora), na podstawie jawnego i długoterminowego kontraktu, a cena tj. maksymalny roczny czynsz za m² jest regulowany przez instytucję publiczną (np. radę miasta).
Progresywny, dotkliwy podatek od niezamieszkiwanych lokali mieszkalnych spowoduje, że przeciętne i standardowo wyposażone mieszkania utracą powab wehikułu kapitałowego – nastąpi wystawienie na sprzedaż (ew. wynajęcie lokatorom) większości wolnych lokali – wzrośnie podaż mieszkań  i spadną ceny (zakupu lub wynajmu), co będzie stymulować rodziny do powrotu, z drogiego domu na przedmieściach –  do miasta.

MIESZCZANIE (ALBO: URBOFEMINIZM REALNY)

Zaledwie w 11 spośród 107 miast „prezydenckich”  rozwojem miasta kierują kobiety
(w kadencji 2014-2018 są to następujące miasta: Bełchatów, Chełm, Jastrzębie Zdrój, Kędzierzyn-Koźle, Łódź, Ostrów Wielkopolski, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Świdnica, Warszawa, Zabrze).
W mniejszych miastach sytuacja jest nieco inna, kobiety częściej decydują się na udział w samorządowych wyborach i częściej są wybierane do władz miasta lub gminy miejsko-wiejskiej,
ale ich udział w ogólnej liczbie osób na stanowisku burmistrza jest równie mały, jak w przypadku miast prezydenckich (około 10%).

Zadziwiające? Może, ale gdy sięgnąć do danych z początku bezpośrednich wyborów wykonawczych władz miasta w Polsce, okaże się, że nastąpiła feminizująca zmiana. W 2002r. kobiety stanowiły zaledwie 2% osób wybranych na prezydentów miast. Jeśli takie tempo się utrzyma, to względną równowagi można oczekiwać około roku 2033…

Kontekst do rozmyślań: w USA 19% burmistrzów wielkich miast (55) to kobiety, a w niedawno zorganizowanym pierwszym zgromadzeniu „globalnego parlamentu” burmistrzów 57 miast -światowych metropolii, uczestniczyło 9 kobiet (16%).

Kolejne wybory władz miejskich już za rok, a więcej o realiach polskiego urbofeminizmu można przeczytać w raporcie_Kobiety w samorządzie_(aut. „Wspólnota”)