DOM. MIASTO. OGRÓD

Wystawa przygotowana w Bramie Poznania – ICHOT pokazuje twórczość Janiny i Władysława Czarneckich. Trzytomowy podręcznik aut. prof. Władysława Czarneckiego do niedawna znał każdy, kto studiował urbanistykę czy gospodarkę przestrzenną, interesował się rozwojem miast i osiedli. Małżeństwo Czarneckich odegrało kluczową rolę w rozwoju Poznania, dlatego wystawa akcentuje relację jej bohaterów z tym miastem, ale ekspozycja uzmysławia poprzez biografię rodziny Czarneckich, w jaki sposób losy polskiej inteligencji w XX wieku, ich twórczość projektowa oraz wartości, jakie przyświecały w działalności na rzecz rozbudowy miasta, splatały się z koncepcjami i trendami w światowej urbanistyce, pojmowaniem roli miasta i mieszczan w procesach kulturotwórczych. Wystawa pokazuje, jak wyglądało ich spojrzenie na dom, miasto i zieleń, czy jakbyśmy dzisiaj powiedzieli „ekologię miasta” (hasłem promowanym przez Władysława Czarneckiego było wezwanie „więcej lasów Poznaniowi!”).
Wystawę można oglądać do 2. lutego 2020 r. Więcej informacji – tutaj.

OGRÓD SPOŁECZNY W MIEŚCIE

Lato w mieście się skończyło, już jesień – „ Zima idzie ku mnie przez park. Szybko przyjdzie wiosna i żar, lato i wakacje i park, w którym znajdę cienie wśród drzew…”[Krzysztof Klenczon, Czerwone Gitary].
Ogrody społeczne (albo ogrody społecznościowe, od angielskich community garden) mogą być sposobem na dobry początek wiosny, która szybko przyjdzie – na ulepszenie życia w mieście, nie tylko poprzez wzmocnienie relacji międzyludzkich, ułatwienie pokonywania przepaści międzypokoleniowej i dystansu, jaki powstaje za sprawą rosnącego rozwarstwienia społecznego ale również dzięki temu, że mieszczanom którzy nie mają działki za miastem czy przyjaciół na wsi, przywraca możliwość osobistego (intymnego) kontaktu z rytmem i cyklami życia natury, przeżywania radości z samodzielnego uprawiania roślin oraz częstego i dłuższego niż zazwyczaj przebywania na zewnątrz budynków, w doborowym towarzystwie innych miejskich ogrodników.
Same korzyści a koszt niewielki. Ogród społeczny może powstać praktycznie wszędzie, gdzie można wydzielić kawałek terenu, który posłuży zainteresowanej grupie osób do wspólnego spędzania czasu i wspólnego prowadzenia ogrodu: warzywnika, różanki, klombu, ogrodu leśnego, trawiastego… Ogród może powstać na kilkudziesięciometrowym skrawku ziemi, gdzie bądź – np. pomiędzy budynkami, gdzie niczego nie da się już zbudować, a wyleniałe trawniki już wszystkim obrzydły…

Ogród społeczny w jednym z osiedli Londynu [źródło: materiały udostępnione na stronie internetowej Fundacji MY

Wspólny ogród i wspólna odpowiedzialność (kolektywne nakłady: praca, zakup sadzonek i narzędzi itd.) dać mogą korzyści większe, niż radości z aktywności ogrodniczej przy pielęgnowaniu roślin i skutecznej samoorganizacji – ogród może służyć do odpoczynku (np. joga na wolnym powietrzu),  zabawy (pikniki, kinderbale, grille, koncerty) lub edukacji (np. w zakresie botaniki czy entomologii).

Ogród społeczny może być również skutecznym (bo atrakcyjnym) narzędziem do wprowadzania zmian zaplanowanych do osiągnięcia w pracy socjalnej lub wychowawczej oraz w łagodzeniu niekorzystnych zjawisk społecznych na obszarach rewitalizacji, gdzie często trudno wywołać zainteresowanie tym procesem bez zbudowania świadomości, że kondycja miasta zależy od aktywności jego mieszkańców.

Pierwszy ogród społeczny w Polsce miał powstać w Sopocie,  w 2017 r. jako inicjatywa fundacji MY, realizowana na gruncie komunalnym i wsparta  środkami publicznymi – kwotą 150 000 zł poprzez tzw. budżet  obywatelski albo niewielkim grantem miasta. Niestety, jak dotąd  nie udało się tego projektu zrealizować.  Ostatni z kilku polskich ogród społecznych (np. w Koszalinie, Siemianowicach -Węzłowicach, Warszawie –  na cz. terenu d. fabryki Norblina) został założony w Gliwicach. Poniżej udostępniam ciekawy reportaż z dnia otwartego – imprezy zorganizowanej dla promocji idei społecznego ogrodu w mieście. Warto!

 

 

NA KONIEC ROKU

Nowy Rok o skok, co nadzieję (przy)niesie. Nieoczywista piosenka Lecha Janerki „Nadzieja o Wrocławiu” ma już dobrze ponad dziesięć lat, a jakby powstała wczoraj – przez równie dobrze nadaje się na zwieńczenie, jak i na nowe otwarcie. DO SIEGO!

MAJ

              DO KRYTYKÓW

A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!
Na skrętach – koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! – –
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!…

Julian Tuwim