STIRLING

Stirling Prize, jedna z najbardziej prestiżowych nagród architektonicznych, przyznawana przez brytyjskie królewskie stowarzyszenie architektów, została w tym roku przyznana wyjątkowemu projektowi. Wyróżnienie otrzymało miejskie, komunalne osiedle mieszkaniowe w Norwich, przy ulicy Goldsmith.
Społeczne budownictwo nie było dotąd traktowane jako dzieło godne nagradzania, po raz pierwszy projekt tego rodzaju został nie tylko zauważony ale uznany za najlepszy pod względem jakości rozwiązań architektonicznych.

Stirling prize 2019 winner: Goldsmith Street social housing by Mikhail Riches with Cathy Hawley in Norwich
Ulica osiedla Goldsmith, projekt: Mikhail Riches i Cathy Hawley
Stirling prize 2019 winner: Goldsmith Street social housing by Mikhail Riches with Cathy Hawley in Norwich

(re)HOUSING

Fragment wystawy „Teatro” (źródło: mqw.at)

To, jak mieszkamy, odzwierciedla nas samych, a studia nad formą budynków mieszkalnych odsłaniają dotąd nieodkryte aspekty re-organizacji naszego życia – prywatnego i społecznego.


Fragment wystawy „Teatro” (materiały prasowe Kunsthalle w Wiedniu:
 Peter Friedl. Teatro, Kunsthalle Wien 2019, Photo: Jorit Aust: Peter Friedl, Rehousing, 2012–2019, Courtesy der Künstler und Guido Costa Projects, Turin).

Instalacja „Rehousing” Petera Friedla [ur. 1960], powstała w latach 2012-2016. Modele budynków mieszkalnych artysta potraktował jako narzędzie studiów nad mentalną geografią modernizmu, definiowanego poprzez formy zabudowy służącej podstawowej ludzkiej potrzebie – schronieniu/mieszkaniu.

„Rehousing” jest obecnie – do 9. czerwca – udostępniony publiczności w wiedeńskiej Kunstalle, jako cześć wystawy Teatro.

MIESZKANIE PLUS IN MINUS

Opinia Kongresu Ruchów Miejskich na temat projektu specustawy mieszkaniowej została otagowana jako „lexdeweloper”, co lapidarnie, a moim zdaniem również bardzo trafnie, oddaje clou tej rządowej propozycji rozwiązania polskiego problemu mieszkaniowego
[treść opinii→/https://kongresruchowmiejskich.pl/lexdeweloper/ ].
Budowanie gdzie popadnie, byle szybko i dużo, zaszkodzi zarówno miastom jak i mieszkańcom nowej zabudowy. Jak plastycznie ujął to w swym expose Premier Morawiecki,  „Takie mieszkania szybko zamiast mieszkaniami marzeń stają się koszmarem„.

Projekt specustawy pokazuje, że rząd odszedł mocno od koncepcji narodowego programu mieszkaniowego, którą Premier dotąd promował. Dlaczego? Może odpowiedzi trzeba szukać odpowiadając sobie wpierw na inne pytanie, pomocnicze – w jaki sposób specustawa, która nie zawiera rozwiązań w zakresie publicznego mieszkalnictwa dla osób, które nie chcą lub nie mogą zaciągnąć dożywotniej hipoteki, ma służyć realizacji tego programu, skoro po doświadczeniach poprzedników (np. program „Rodzina na Swoim”) już wiemy, że transferowanie publicznych środków do sektora prywatnego problemu nie rozwiązuje, choć przy tym sytuację na rynku wydatnie zmienia, zwiększając popyt na ofertę sektora prywatnego?

Równolegle, miasta przygotowały kolejne edycje programów rewitalizacji (obecnie to tzw. GPR’y), podejmując albo kontynuując procesy zmierzające do ożywienia dzielnic zdegradowanych, a zainwestowanych (tj. zabudowanych i uzbrojonych) oraz najczęściej wciąż licznie zamieszkałych – choć obfitujących w pustostany, budynki lub lokale (nie tylko mieszkalne) nie nadające się do dalszego użytkowania przede wszystkim ze względu na ich stan techniczny.

Czytając projekt mieszkaniowej specustawy można odnieść wrażenie, że rewitalizacja, jak dotąd konsekwentnie przez kolejne rządy promowana, choć słabo wspierane (np. ustawą o rewitalizacji) może być niebawem działaniem niepożądanym, i to zanim procesy rewitalizacji zaczną się w Polsce powszechnie kojarzyć z ożywieniem społeczno-gospodarczym. Skąd to przypuszczenie? Dr Wojciech Jarczewski – dyrektor rządowego Krajowego Instytutu Polityki Przestrzennej i Mieszkaniowej, zdaje się sygnalizować zmianę rządowego paradygmatu transformacji miast, gdy w swoim artykule pt. „Masowe wyburzenia – innowacyjne podejście do zarządzania miastami” [„Śląsk” – miesięcznik społeczno-kultralny, Nr 2 (267) z lutego 2018 r., s. 53-54] pisze o potrzebach zmian w podejściu; o tym, że potrzebne jest  „odrzucenie obecnego paradygmatu konserwowania i ochrony zastanych struktur urbanistycznych,” i  wprowadzenie „zmian w prawie umożliwiających przeprowadzenie masowych przesiedleń i wyburzeń”. Swój artykuł dyrektor dr W. Jarczewski kończy następującym apelem (?): „Można oczywiście próbować dalej „pudrować” rzeczywistość, rewitalizując tu czy tam poszczególne budynki i obiekty, można odnawiać skwerki i budować ścieżki rowerowe, prowadzące od wyludniających się dzielnic do zamkniętych fabryk. Ale skutki braku odważnych decyzji będą dla miast śląskiej metropolii bardzo poważane. Przedyskutujmy to dziś, zanim jutro przemówią…buldożery! „. (wytłuszczenie moje).

Może zatem obawy, że bloki programu Mieszkanie Plus powstawać będą gdzie bądź – w polu, bez dojazdu publiczną komunikacją i daleko od społecznej infrastruktury miast, są całkowicie nieuzasadnione. A krytykując propozycje specustawy zabrakło nam po prostu wyobraźni, no i refleksu (by zawczasu dostrzec nadchodzący „nowy paradygmat” zarządzania miastami).

 

RADA MIESZKANIOWA

 

GMACHY

Poeta,
wykrzyknik ulicy!

Masy wpółzatrzymane, z których budowniczy
uprowadził ruch: znieruchomiałe piętra.

Dachy
przerwane w skłonie.

Mury
wynikłe ściśle.

Góry naładowane trudem człowieczym:
gmachy.

Pomyśleć:
Każda cegła spoczywa na wyjętej dłoni.

 

Julian Przyboś, tomik wierszy pt.”Sponad” (1930)

RADA MIESZKANIOWA

Rozwiązanie polskiego problemu mieszkaniowego zdaje się być zadaniem zapełnienia worka bez dna. Panuje przekonanie, że deficytu mieszkaniowego nie da się zaspokoić sięgając do tego, co już zostało zbudowane. Równocześnie, utyskiwaniu na problemy generowane rozlewaniem się miast nierzadko towarzyszy narzekanie, że nadużywamy pojęcia „rewitalizacja” wobec zmian, które z zamieszkiwania w starych, historycznych zasobach miast czynią  „atrakcję”, „innowację” lub „trend modowy” dostępny nielicznym – najzamożniejszym.
Program „Mieszkanie plus” utrwala przekonanie, że jedyny kierunek dla skutecznej publicznej interwencji na rynku usług mieszkaniowych, której celem ma być udostępnienie niedrogich mieszkań, to – budować, budować, i jeszcze raz – budować!
Natomiast obserwacja rynku mieszkaniowego, produkcji budowlanej oraz zmian ludnościowych w miastach skłania do wniosku, że znaczną liczbę mieszkań (większość?) kupują osoby, które już mają mieszkania. W ten sposób inwestują wolne środki –  zwiększając popyt stymulują wzrost cen, a pośrednio także ruch budowlany i rozlewanie się miast.  Również dlatego rośnie liczba pustych, tj. nieużytkowanych mieszkań, zarówno w nowych jak i starych budynkach (aby to potwierdzić wystarczy spacer po mieście lub analiza danych GUS).
Wczoraj powołany został specjalny organ doradczy prezesa Rady Ministrów, który ma koordynować działania służące realizacji polityki mieszkaniowej państwa – Rada Mieszkalnictwa.
Rada dla Rady: zwiększyć podaż dostępnych mieszkań można również nie budując nowych. Jak to zrobić? Skłaniając właścicieli tego, co już stoi, do wystawienia lokali na sprzedaż albo do wynajęcia lokatorom.
Problem braku mieszkań nie zostanie rozwiązany poprzez budowę kolejnych, nowych lokali mieszkalnych jeśli równocześnie nie zostanie wprowadzony odczuwalny podatek od nieruchomości mieszkalnych, uwzględniający, że wolne od takiego podatku są:
-mieszkanie zamieszkałe przez właściciela/właścicielkę (ew. przez ich pełnoletnich zstępnych, np. dorosłe dzieci),
-mieszkanie zamieszkałe przez najemcę (lokatora), na podstawie jawnego i długoterminowego kontraktu, a cena tj. maksymalny roczny czynsz za m² jest regulowany przez instytucję publiczną (np. radę miasta).
Progresywny, dotkliwy podatek od niezamieszkiwanych lokali mieszkalnych spowoduje, że przeciętne i standardowo wyposażone mieszkania utracą powab wehikułu kapitałowego – nastąpi wystawienie na sprzedaż (ew. wynajęcie lokatorom) większości wolnych lokali – wzrośnie podaż mieszkań  i spadną ceny (zakupu lub wynajmu), co będzie stymulować rodziny do powrotu, z drogiego domu na przedmieściach –  do miasta.

DWIE MINUTY: FILMOWANIE MIASTA

Film narodził się w mieście i długo koncentrował się tylko na tym co wokół – na miejskim życiu i miejskich sprawach. W początku lat 30. XX wieku powstał nawet gatunek dokumentu filmowego – symfonia miejska.
Dwie minuty to za mało na symfonię ale akurat tyle, by uchwycić klimat lub specyfikę miejsca, co jest celem akcji Fundacji Młode Kino : FILMUJEMY MIASTA

Przytłaczająca większość filmów zgłaszanych do konkursu „Filmujemy miasta” pokazuje to, co i bez tego medium dobrze widać. Niektóre próbują zajrzeć głębiej:

ULICA ŚW. JANA W KATOWICACH

ULICA CMENTARNA W GDAŃSKU

ULICA POCZTOWA W KATOWICACH

Więcej filmów, których tematem jest miasto lub urbanizm →

FILMY