JAK KRUCHE SĄ MIASTA?

Urbanizacja utożsamiana jest z niezmąconym postępem, ciągłym wzrostem, nabieraniem przez miasta coraz większej witalności, siły ekonomicznej i politycznego znaczenia.

Ale równocześnie, równolegle pojawiają się w miastach coraz to nowe problemy, konflikty i słabości, które sprawiają, że urbanizacja naszego świata rodzi coraz więcej wątpliwości i pojawia się pytanie o „wytrzymałość” miast – o to, jak krucha jest struktura miasta, jak trwały jest to koncept na dobre życie w wielkim ludzkim zbiorowisku?

Interesujące w tym kontekście są obserwacje i wnioski, które przedstawiono dwa lata temu w Davos:
https://www.weforum.org/agenda/2016/02/how-fragile-are-our-cities/ , warto się z nimi zapoznać, a dla lepszego rozeznania jak bardzo kruche jest to, co mamy za tak trwałe, obejrzeć błyskotliwą prezentację Roberta Muggah’a.

 

MIESZCZANIE (ALBO: URBOFEMINIZM REALNY)

Zaledwie w 11 spośród 107 miast „prezydenckich”  rozwojem miasta kierują kobiety
(w kadencji 2014-2018 są to następujące miasta: Bełchatów, Chełm, Jastrzębie Zdrój, Kędzierzyn-Koźle, Łódź, Ostrów Wielkopolski, Piekary Śląskie, Ruda Śląska, Świdnica, Warszawa, Zabrze).
W mniejszych miastach sytuacja jest nieco inna, kobiety częściej decydują się na udział w samorządowych wyborach i częściej są wybierane do władz miasta lub gminy miejsko-wiejskiej,
ale ich udział w ogólnej liczbie osób na stanowisku burmistrza jest równie mały, jak w przypadku miast prezydenckich (około 10%).

Zadziwiające? Może, ale gdy sięgnąć do danych z początku bezpośrednich wyborów wykonawczych władz miasta w Polsce, okaże się, że nastąpiła feminizująca zmiana. W 2002r. kobiety stanowiły zaledwie 2% osób wybranych na prezydentów miast. Jeśli takie tempo się utrzyma, to względną równowagi można oczekiwać około roku 2033…

Kontekst do rozmyślań: w USA 19% burmistrzów wielkich miast (55) to kobiety, a w niedawno zorganizowanym pierwszym zgromadzeniu „globalnego parlamentu” burmistrzów 57 miast -światowych metropolii, uczestniczyło 9 kobiet (16%).

Kolejne wybory władz miejskich już za rok, a więcej o realiach polskiego urbofeminizmu można przeczytać w raporcie_Kobiety w samorządzie_(aut. „Wspólnota”)

KURCZLIWOŚĆ MIASTA

Kurczenie, to pojęcie ze zbioru „problemy współczesnego miasta”: za zakrętem depopulacji czyha regres, dalej długa prosta w dół, a potem już tylko zagłada…
Zapomnieliśmy o tym, że miasta się okresowo albo na trwale wyludniają, a zjawisko to było do końca XIX w. traktowane jako coś zwyczajnego. Wojna, zaraza,  zmiana granic, wyczerpywanie się złóż czy katastrofa …
i miasto usypiało lub przechodziło do przeszłości.
Teraz do zbioru „katastrofy” dodać można: transfomacja społeczno-gospodarcza, dekoniunktura, dezindustralizacja, globalizacja…
Ale jest coś jeszcze, co istotne, choć nie oczywiste. Wydaje się, że współcześnie nie bez znaczenia dla kurczliwości jest reputacja miasta, jego wizerunek i pozycja w rankingu miast odpychających, z których mieszkańcy sami uciekają, przenosząc się do miast przyciągających – lepiej spełniających ich potrzeby.
Europejski projekt badawczy, nazwany przekornie: SHRINK SMART, dostarcza szerszego kontekstu poznawczego dla koniecznej refleksji nad kurczliwością miasta, a przydatne publikacje można znaleźć tutaj.

MAJ

              DO KRYTYKÓW

A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!
Na skrętach – koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! – –
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!…

Julian Tuwim