POWABY (POST) URBANIZACJI

Z nowym rokiem rośnie liczba miast w Polsce, o kolejne 4 (do 923).
Prawa miejskie uzyskały: Mielno w województwie zachodniopomorskim (liczba mieszkańców 3174),
Morawica  w województwie świętokrzyskim (liczba ludności 1723), Opatówek w województwie wielkopolskim (liczba ludności 3856), Rejowiec w województwie lubelskim (liczba mieszkańców 2114). Próg minimum dla miejscowości aspirującej do statusu miasta – 2000 „dusz”, już dawno przestał obowiązywać. Na szczęście, urbanizacja dekretowa nawiązuje jakoś do faktów, na przykład z przeszłości – poprzez restytucję miejskich praw utraconych. Dwa nowe miasta miały już przedtem taki status, są to: Opatówek (stracił prawa miejskie w 1869r.) i Rejowiec (któremu prawa miejskie odebrano po powstaniu styczniowym).

Suma ludności 4 nowych miast jest dużo mniejsza niż populacja największej pod względem polskiej wsi – Kozy (w województwie śląskim, nieopodal Bielska-Białej), liczącej nieco ponad 12 tyś. mieszkańców. Najmniejsze polskie miasta mają mniej niż 1000 osób „na stanie”, są to: Wyśmierzyce w województwie mazowieckim (915 mieszkańców) oraz Działoszyce w województwie świętokrzyskim (959). Miast zamieszkiwanych przez mniej niż 2500 osób jest obecnie w Polsce co najmniej 119 (12,8% z 923).

Dla porównania, w Niemczech najmniejsze miasto to Arnis (275 dusz w landzie Schleswig-Holstein), a miast zamieszkiwanych przez mniej niż 2500 osób jest 114 (5,5% z 2059).  W ciągu ostatnich 14 lat (tj. począwszy od 2003) w Polsce przybyło 40 miast „statusowych” (4,3%), a w Niemczech 38 (1,8%).

Miasto jest domem dla większości ziemian, a miejskość staje się obowiązującym stylem życia, dlatego można zrozumieć magnetyzm statusu „miasto”, a także ambicję i motywację by zrealizować potrzebę przynależności do większości. Jednakże czar tytułu „miasto” podobny zdaje się być powabom homerowych syren, jak imaginacja zwodnicza, co wpierw mami, by później sprawić kłopot nieuchronnością konfrontacji etykiety z zawartością.